Patriota.pl

Sobota, 25 listopad AD 2017, dziś imieniny Elżbiety, Katarzyny, Klemensa

Patriota.pl » Dzieje » Moskwa nie wierzy cenzurze »
Szukaj:   

Moskwa nie wierzy cenzurze

Od czasów najdawniejszych zwykło się uważać w Polsce, że rządzona twardą ręką jedynowładcy Rosja jest przeciwieństwem wolnościowej Rzeczypospolitej. Niewątpliwie wiara ta przetrwała upadek komunizmu u naszego wschodniego sąsiada. Nadal przecież twierdzimy, iż we współczesnej Rosji mamy do czynienia z łamaniem praw człowieka, brutalnym wymuszaniem posłuchu na Przedkaukaziu, czy nieliczeniem się z ludzkim życiem (exemplum: słynna sprawa "Kurska"). Wszystko to zapewne prawda, tyle tylko że daleko niepełna (a zatem półprawda - najgroźniejsze dziecię kłamstwa). Okazuje się bowiem, że Rosja Putina (w odróżnieniu od Polski Kwaśniewskiego i legionu państw zachodnio-europejskich) poważnie, prawdziwie po libertariańsku traktuje podstawowy kanon demokracji: wolność słowa. Przynajmniej w odniesieniu do polityki oraz historii. A o to w dzisiejszym polityczno- poprawnym świecie nie tolerującym nonkonformistów najtrudniej. Ale do rzeczy... W ubiegłym roku niezależny badacz holokaustu Jurgen Graf, niezwykle sympatyczny Szwajcar w średnim wieku, współautor wielce cenionej nie tylko przeze mnie książki " KL Majdanek", do tego prawdziwy poliglota (zna 8 języków, w tym wybornie polski o czym przekonałem się osobiście 2 lata temu w opolskim hotelu "Piast"), postanowił zorganizować konferencję naukową w Bejrucie grupującą niezależnych amerykańskich i europejskich znawców niedawno minionej przeszłości oraz arabskich adwersarzy syjonizmu. Niestety, ambitne zamierzenie zostało skutecznie zastopowane przez żydowską " Ligę Antydefamacyjną" i Centrum Szymona Wiesenthala, które zaalarmowały Waszyngton, a ten pogroził palcem uzależnionemu od pomocy amerykańskiej rządowi Libanu. "Demokratyczne inaczej" publikatory ( w tym "Gazeta Wyborcza" rzecz całą opisująca z zastanawiającą drobiazgowością) odetchnęły z ulgą. W końcu tak niewiele brakowało, aby u izraelskich granic "podli neonaziści", nawet ci posiadający... starozakonny rodowód, pluli jadem nienawiści na żydowski matecznik. Jakby Izraelowi mało było kłopotów z Palestyńczykami oraz kilkoma niezależnymi umysłami w rodzaju Izraela Szahaka. Graf- jak na potomka Wilhelma Tella przystało- okazał się jednak człowiekiem upartym i pomysłowym. Nie dość że uzyskał niezbędne fundusze od amerykańskich rewizjonistów historycznych skupionych wokół " The Barnes Review", to jeszcze- wykorzystując znajomości w Moskwie- udało mu się przekonać do idei naukowego sympozjum wydawnictwo "Encyklopedii Rosyjskiej Cywilizacji", a konkretnie jej dyrektora, znanego historyka dr Olega Płatonowa. Tym razem wspomniani "antydefamatorzy" milczeli. Widocznie nadmierne drażnienie nadal potężnego niedźwiedzia ma swoje granice. Biedna, lecz niezmiennie dumna Rosja to nie mizerny Liban, wyprzedająca resztki godności narodowej Polska czy przestraszona bankierska Szwajcaria, w które można walić jak w przysłowiowy kaczy kuper. Rosjanie nie mają swojego "Jedwabnego pokolenia", ot co. "Międzynarodowa Konferencja Poświęcona Globalizmowi i Współczesnym Problemom Historii" ostatecznie odbyła się w Moskwie w dniach 26- 27 stycznia bieżącego roku. Zgodnie z nazwą miała ona prawdziwie internacjonalny charakter. Obok licznych gospodarzy, swoje referaty prezentowali historycy, filozofowie , pisarze i publicyści ze Stanów Zjednoczonych, Szwajcarii, Australii, Austrii, Szwecji, Bułgarii. Pewnym rozczarowaniem była motywowana chorobą absencja Borislava Milosevicia (brata więźnia Europy- Slobodana i byłego ambasadora Jugosławii w Rosji), którego wystąpienie miało być poświęcone planowi zniszczenia jego kraju. Z całą pewnością treść referatów i późniejsze dyskusje uczestników moskiewskiej konferencji postawiłyby na nogi co najmniej Marka Siwca. Pozostając bez respektu dla samopoczucia tego marnego parodysty- przytoczmy charakterystyczne głosy. Gospodarze spotkania z oczywistych względów skupili się na problemach Rosji, ale w ich wystąpieniach nie zabrakło również silnie akcentowanych wątków antyglobalistycznych, antysyjonistycznych oraz obrony wartości cywilizacji chrześcijańskiej. I tak akademik I. Iliński skupił się na niebezpieczeństwach wynikających z amerykanizacji edukacji, co prowadzi- według niego- do zniszczenia narodowej suwerenności i kulturalnych tradycji Rosji. Uczony zauważył również, że Światowa Organizacja Handlu oraz Bank Światowy są bezpośrednimi instrumentami globalizacji. Nie pozostawił przy tym "suchej nitki" na "plutokratycznych spekulantach" (z nazwiska wymienił Sorosa), którzy usiłują narzucić globalne standardy Rosjanom i innym narodom byłego bloku sowieckiego. N. Simakow uznał globalizację za " fałszywego Mesjasza, Antychrysta" zapowiadającego "śmierć Boga". Jego rodak, dr Jurij Begunow z Międzynarodowej Słowiańskiej Akademii Nauk, dostrzegł związek między globalizacją a syjonizmem. Według niego współczesne państwa i narody poddano syjonistycznemu imperializmowi. Co więcej, jest to kluczowa kwestia dla przyszłości Rosji i świata. Z dużym zainteresowaniem spotkało się wystąpienie głośnego rosyjskiego publicysty i historyka- Michaiła Liumudrowa. Stwierdził on między innymi, że wojna przeciwko "rosyjskiemu dziedzictwu" była "organicznym elementem bolszewizmu", natomiast zniszczenie Rosji stanowiło istotną część kampanii światowych finansistów wspierających ruch bolszewicki. Potwierdził też, iż obecnie istnieją w jego kraju "syjonistyczni oligarchowie"- swoista piąta kolumna, którą należy nie tyle "liczyć, co bić". Z referatem publicysty współgrał głos Borisa Mironowa, byłego sekretarza prasowego Borisa Jelcyna. Mironow, wykorzystując swe obserwacje prowadzone ze szczytów rosyjskiej polityki, powiedział, że wpływowi syjoniści (Boris Bieriezowski, Władimir Gusiński) doprowadzili kraj do ekonomicznej katastrofy. Zauważył, iż Rosjanie w XXI wieku jedzą " krowie wymiona", podczas gdy wyżej wymienieni obracają milionami kosztem narodu. Z kolei większość tematów podejmowanych przez nie- Rosjan zapewne zmroziłaby krew w żyłach naszych konformistycznych historyków i dziennikarzy- specjalistów od zmieniania frontów zgodnie ze wskazówkami politycznego zapotrzebowania. Jurgen Graf w referacie " Treblinka : krytyczna analiza oficjalnej wersji wydarzeń" podkreślił, że elektromagnetyczne badania miejsc masowych pochówków w Treblince i Bełżcu (Graf i inżynier Richard Krege z Australii prowadzili je w Polsce kilka lat temu) obalają przyjęte do tej pory opinie na temat obu obozów koncentracyjnych. Dr Fredric Toben, dyrektor australijskiego "Adelaide Institute", w udokumentowany sposób przedstawił liczne przypadki szykanowania w "wolnym świecie" tzw. rewizjonistów holokaustu. Szwajcar Rene- Louis Berclaz, założyciel niezależnego instytutu historycznego "Verite et Justice", skrytykował Światowy Kongres Żydów, który zmusił szwajcarskie banki do bezprecedensowego złamania tradycyjnych tajemnic bankowych (zainteresowanych odsyłam do książki Normana Finkelsteina: "Przedsiębiorstwo Holokaust", Volumen 2001). Ze zrozumiałym zaciekawieniem zgromadzeni wysłuchali wystąpienia amerykańskiego dziennikarza Michaela Pipera. Autor bestselleru "Final Judgment" wyjaśnił, iż syjoniści stali się potęgą w USA w konsekwencji udziału " Mossadu" (obok CIA) w zabójstwie Johna F. Kennedy. Zapewne miałbym kłopoty z uznaniem za swoje wszystkich tez wystąpień na konferencji. Cóż, takie jest życie. Niemniej jednak jako zatwardziały polityczno- historyczny wolnościowiec gratuluję Rosjanom odwagi i... zdrowego rozsądku. A tak; polityczna poprawność to typowy rozbrat z rozsądkiem. Wychodzi na to- szanowni wielbiciele praw człowieka z tych waszych lewackich "komitetów helsińskich"- że kraj poddawany przez 70 lat niewyobrażalnej cenzurze wyciągnął wnioski z przeszłości. Uczciwie postawił na równość w wolności. Jam zadowolony. A wy koteczki?

[Aktualności] [Współczesność] [Dzieje] [Kultura] [Wiara] [Hobby]
(c) 2000-2009 Patriota.pl. Wszelkie przedruki za zgodą redakcji.

Profesjonalne statystyki odwiedzin