Patriota.pl

Wtorek, 26 wrzesień AD 2017, dziś imieniny Cypriana, Justyny, Łucji

Patriota.pl » Współczesność » Szybka pożyczka, wielkie oszustwo »
Szukaj:   

Szybka pożyczka, wielkie oszustwo

Z każdym rokiem wprowadzania zasad gospodarki wolnorynkowej, pogarsza się sytuacja ekonomiczna Polaków. Lawinowo narastające bezrobocie wymusza na wielu zajęcie się działalnością gospodarczą na własny rachunek. Lecz aby wystartować z jakimkolwiek przedsięwzięciem, trzeba mieć środki finansowe. I tu zaczynają się schody.

Polski system bankowy jest jedną z tych gałęzi gospodarki, w której przekształcenia prywatyzacyjne nastąpiły najszybciej. W ciągu kilku lat 80% banków znalazło się w obcych rękach. Na nasz rynek weszły także wielkie międzynarodowe molochy bankowe, otwierając tu swoje oddziały. Mimo tak wielkiej konkurencji, dostępność kredytów wcale nie wzrosła. Wręcz przeciwnie. W III RP kredyty udzielane są jedynie wąskiej grupie osób, posiadających odpowiednio wysokie dochody. I tak np. aby uzyskać pożyczkę w Citibanku (amerykański bank, który wykupił największy bank w Europie Środkowej - Bank Handlowy), trzeba miesięcznie zarabiać minimum 1800 zł. Kto ma takie dochody? Większość ludzi ma wynagrodzenie poniżej 1000 zł.

Przed kilkoma laty w Polsce pojawiły się firmy działające w oparciu o tzw. system argentyński. Przeciętny Polak nie zna zasad jego funkcjonowania. Dlatego też firmom tym udało się oszukać wiele osób.

W prasie spotkać można wiele ogłoszeń zbliżonej treści: "Nie stać cię na kredyt bankowy? My oferujemy Tobie niskie raty, np. 10000 zł - 150 zł rata". Na pierwszy rzut oka jest to wspaniała okazja. A co najważniejsze, firmy te nie wymagają wysokich dochodów, ani poręczycieli. Przedstawić należy jedynie tylko zabezpieczenie, najczęściej zastaw hipoteczny na nieruchomości. Wielu ludzi, którzy w banku pocałowali klamkę, postanowiło zaciągnąć pożyczkę w takiej parabankowej (?) firmie. I tym samym popełnili kolosalny błąd. Bowiem firmy te, nim udzielą pożyczki, żądają wpłacenia tzw. opłaty administracyjnej, której wysokość uzależniona jest od sumy wnioskowanej pożyczki (zazwyczaj 4-5%). Po kilku dniach zaś pożyczkobiorca otrzymuje zestaw blankietów, na których musi spłacać miesięczne raty. A pieniędzy oczywiście nie zobaczy. Gdy zbulwersowany uda się do siedziby firmy, zostanie poinformowany, że na swoją kolej będzie musiał poczekać, np. gdy zostanie wylosowany lub zadeklaruje wpłatę największej liczby lat. Czy został oszukany? W majestacie prawa wszystko jest w porządku, gdyż warunki otrzymania "produktu finansowego" zostały zawarte w umowie. Tylko kto zadaje sobie trud czytania kilka stron, maczkiem zapisanego tekstu, który zrozumiały jest tylko dla prawników.

Międzynarodowy Fundusz Inwestycyjno-Kapitałowy, Polska Izba Finansowa, Polska Korporacja Finansowa, Polska Korporacja Inwestycyjna - takich szumnych nazw używają firmy, które swoje siedziby mają najczęściej w jednym, małym pokoju. W biurze jednej z nich (sprawdziłem osobiście) nie ma nawet komputera. Podejrzenie wzbudzić muszą wnioski - jedna kartka, zazwyczaj kserowana.

Firmy te zarejestrowane są jako spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Oznacza to, iż ich właściciele (udziałowcy) odpowiadają jedynie do wysokości wniesionych wkładów. W praktyce oznacza to, że mogą oszukiwać do woli, i to bezkarnie. Trzeba bowiem być świadomym faktu, iż aby założyć sp. Z o.o. nie potrzeba wiele kapitału. Gdyby pokrzywdzeni chcieli odzyskać swoje pieniądze, może ich spotkać gorzkie rozczarowanie.

Każdy rozsądny człowiek powinien zastanowić się, skąd owe firmy mają tak wielkie finansowe. Przecież mamy kryzys, wiele przedsiębiorstw jest niewypłacalnych, zadłużonych w ZUS-ie, Urzędzie Skarbowym i bankach. A przeróżne "korporacje finansowe" i "fundusze kapitałowo-inwestycyjne" udzielają nieograniczoną liczbę pożyczek i to w wysokości co najmniej kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Banki prowadzą działalność kredytowo-oszczędnościową, co oznacza, że kredytów udzielają z pieniędzy ulokowanych na lokatach terminowych czy rachunkach bieżących oraz rezerw własnych. Natomiast firmy działające w systemie argentyńskim nie prowadzą żadnych rachunków oszczędnościowych, nie tworzą lokat. Już ten fakt powinien wystarczyć, aby zapaliło się nam w głowie czerwone światło. Nie bądźmy naiwni. Jeśli coś jest wyjątkowo proste i szybkie, z pewnością nie jest uczciwe.

[Aktualności] [Współczesność] [Dzieje] [Kultura] [Wiara] [Hobby]
(c) 2000-2009 Patriota.pl. Wszelkie przedruki za zgodą redakcji.

Profesjonalne statystyki odwiedzin