Patriota.pl

Piątek, 24 listopad AD 2017, dziś imieniny Emmy, Flory, Romana

Patriota.pl » Współczesność » Dobry sygnał od słowackich chadeków »
Szukaj:   

Dobry sygnał od słowackich chadeków

W listopadzie 2001 r. dotarły do wszystkich eurosceptyków pocieszające wiadomości od naszych południowych sąsiadów. Jedna z partii wchodząca w skład sprawującego władzę koalicyjnego gabinetu Mikulasa Dzurindy, Ruch Chrzescijańsko - Demokratyczny (KDH) przedstawił bardzo ciekawy projekt deklaracji parlamentarnej i przekazał go do głosowania w parlamencie - Radzie Narodowej Republiki Słowackiej.

Nosi on tytuł: "Deklaracja Rady Narodowej Republiki Słowackiej o suwerenności państw członkowskich Unii Europejskiej w kwestiach kulturowo - etycznych". Mimo, że w obecnym parlamencie słowackim, KDH ma 9 posłów, to jej przewodniczący, Pavol Hrusovsky jest jednocześnie zastępcą przewodniczącego Rady Narodowej, a kolejny członek partii, Jan Carnogoursky, jeden z najbardziej znanych polityków słowackich, pełni funkcję ministra sprawiedliwości. Słowaccy chadecy już wielokrotnie w ostatnim czasie zaskakiwali większość swoich politycznie poprawnych europejskich kolegów zdecydowanymi inicjatywami na rzecz obrony dzieci nienarodzonych. Głośna była także ich kampania przeciwko "oryginalnym" pomysłom wprowadzenia do szkół zajęć z jogi, autorstwa środowisk lewicowo - liberalnych. Mimo tego, chadecy Hrusovskiego głosili poparcie dla akcesu Słowacji do UE, choć z pozycji niewątpliwie bardziej eurorealistycznych niż rządząca jeszcze niedawno w Polsce AWS. Wyjątkowo ciekawa wydaje się więc ostatnia inicjatywa ustawodawcza KDH. Stanowić może ona też swoisty przełom w stanowisku niektórych "umiarkowanych zwolenników wstąpienia do UE". Niestety, większość mediów w naszym kraju pominęła milczeniem tą ważną inicjatywę. Zauważył ją jedynie "Nasz Dziennik". Jako że tekst rozważanej deklaracji nie był w Polsce prezentowany, warto prześledzić jego zasadnicze zagadnienia i ducha, w jakim został napisany. Projekt uchwały składa się z dwóch części - z samej, stosunkowo krótkiej deklaracji oraz kilkustronicowego komentarza. Deklaracja głosi, że Rada Narodowa Republiki Słowackiej potwierdza tożsamość Słowacji, jako kraju posiadającego własną historię, kulturę i wkład do cywilizacji europejskiej. Kraj ten stał się obecnie jednym z kandydatów do UE, którą to deklaracja postrzega jako szansę na wzajemna współpracę, porozumienie i dobrobyt narodów europejskich. Respektując powszechnie znane dokumenty Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ i Aktu Końcowego Konferencji Helsińskiej, autorzy deklaracji zwracają się o obronę korzeni, tradycyjnych wspólnot i pryncypiów etycznych cywilizacji europejskiej, stanowiących fundamentalny aspekt duchowej jedności Europy. Widzą bowiem niebezpieczeństwo subiektywizacji i relatywizacji owych wspólnot i pryncypiów. Wspomniane niebezpieczeństwo budzi więc potrzebę zapoczątkowania dyskusji o tworzącej się rzeczywistości. Ważną i użyteczna rzeczą w tej dyskusji jest respektowanie przez UE suwerenności jej państw członkowskich i kandydatów w kwestiach etycznych i kulturowych. Tymi zasadniczymi kwestiami według deklaracji są:

- ochrona życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci

- ochrona rodziny i instytucji małżeństwa jako podstawy każdej społeczności

- ochrona wszelkich decyzji sumienia, dotyczących publicznej edukacji, wychowania i ochrony zdrowia.

W tych obszarach, UE powinna bezwzględnie respektować suwerenność swoich członków. Respektowanie prawa do suwerennych decyzji krajów członkowskich Unii w tych dziedzinach wywodzą autorzy deklaracji z zasady subsydiarności, jako dobrej zasady rozdzielenia kompetencji między Unię a jej członków. Zasada ta według słowackich chadeków zapobiega konfliktom i nieporozumieniom i winna być respektowana na wszystkich poziomach polityki - głównie zaś w ekonomii, wymiarze sprawiedliwości, sprawach wewnętrznych a także w polityce zagranicznej i w bezpieczeństwie europejskim.

Komentarz do deklaracji ma bardziej szczegółowy charakter, lecz doskonale tłumaczy pomysł KDH. Jest on podzielony na dwie zasadnicze części. We wstępie, autorzy deklaracji piszą, że w krajach członkowskich UE trwa dyskusja na temat dalszego kształtu tej instytucji. Szczególnie ważna wydaje się uwaga, że dyskusja ta nie dotyczy li tylko kwestii gospodarczych, ale znacznie bardziej fundamentalnych. Są nimi problemy narodowej i etycznej tożsamości poszczególnych krajów członkowskich. Logicznym wnioskiem tej uwagi jest to, że im bardziej Unia doprowadza do rozmycia tożsamości narodowej i kulturowej, tym bardziej budzi to przeciw niej opór. Dalej autorzy stwierdzają, że dzieje Europy w minionym stuleciu pokazują dramatyczną zmianę istniejącego w niej od tysiąca lat tradycyjnego poglądu na podstawowe, etyczne i kulturowe aspekty życia ludzkiego, które wymieniono w samej deklaracji, a więc na ludzkie życie, na rodzinę i wychowanie. Wielkim atakiem na te tradycyjne wartości był w minionym stuleciu zarówno nazizm i komunizm. Niestety po ich upadku, nie udało się na naszym kontynencie całkowicie przywrócić pełnego poszanowania tradycyjnych wartości etycznych. Pierwsza część komentarza nosi tytuł "Nietradycyjne poglądy na niektóre wartości etyczne i kulturowe". Stwierdza ona, że w drugiej połowie XX w. pojawiły się w Europie poglądy negujące i odwracające sens tradycyjnego światopoglądu. I tak ochrona życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci zastąpiona została w większości krajów Unii aborcją "na życzenie" bądź też z tzw. "przyczyn społecznych". Komentarz do deklaracji wymienia Irlandię i Polskę jako państwa utrzymujące jeszcze tradycyjny pogląd na ochronę życia ludzkiego ( "w ostatnich latach nastąpił w Polsce powrót do tradycyjnego poglądu na ochronę ludzkiego życia" piszą autorzy). Podobnie wygląda sytuacja z podejściem do tzw. "miękkich narkotyków", których legalizacji domagają się liberalne siły polityczne. Poważnym problemem jest także domaganie się tzw. "rejestrowanego partnerstwa" dla homoseksualistów, czego dokonały już liczne państwa Unii. Jest to nic innego jak negowanie tradycyjnego poglądu na rodzinę jako związku mężczyzny i kobiety służącego zrodzeniu i wychowaniu potomstwa. Stawianie normalności i patologii na równi jest więc naganne, a co więcej jest furtką do "adopcji" dzieci przez homoseksualistów. Autorzy wprost stwierdzają, że homoseksualizm w świetle najnowszych badań jest wyleczalny, stąd też prawne sankcjonowanie tej choroby, poprzez dawanie ludziom nią dotkniętych przywilejów jest kpiną. Podobnie rzecz się ma z konkubinatami - nigdy nie powinny być one zrównane w prawie z zasadniczą i fundamentalną instytucją małżeństwa. Jako kolejne nietradycyjne poglądy na kwestie etyczne autorzy wymieniają klonowanie ludzi, także w celu wytwarzania embrionów. Neguje to w oczywisty sposób naturalną drogę przyjścia człowieka na świat i bezlitośnie zabija powstałe embriony "nadliczbowe". Większość tych nietradycyjnych poglądów sprzeciwia się zdaniem autorów nie tylko prawu naturalnemu, ale i Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ i Aktu Końcowemu Konferencji Helsińskiej. Drugi rozdział komentarza nosi tytuł "Wartości etyczno - kulturowe a integracja europejska". Stwierdza on, że w ostatnim dziesięcioleciu głównym trendem w UE i jej instytucji, takich jak Rada Europy czy Parlament Europejski jest niwelowanie różnic etycznych i kulturowych między jej członkami poprzez narzucanie im jednakowych rozwiązań prawnych. Rozwiązania te w oczywisty sposób promują nietradycyjne poglądy etyczne i kulturowe. Przykładem tego jest przyjęte w 2000 r. rozporządzenie 1474 Parlamentarnego Zgromadzenia Rady Europy, które poleca przyjąć w prawodawstwie krajów członkowskich "rejestrowane partnerstwo" związków tej samej płci. Następny przykład to Artykuł 13 Traktatu Amsterdamskiego, który głosi m. in. , że : "Rada Europy może po konsultacji z Parlamentem Europejskim jednomyślną uchwałą przyjąć wezwanie do zwalczania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną". Stanowi to według autorów komentarza kolejny dowód promowania nietradycyjnego światopoglądu. Słusznie też stwierdzają, że ze wspomnianego artykułu nie wypływają jednak żadne powinności dla legislatywy państw członkowskich UE. Kolejne akty prawne narzucające krajom członkowskim Unii nietradycyjne poglądy etyczne i kulturowe to dokumenty Parlamentu Europejskiego. Wiele z nich poleca unijnym członkom i kandydatom zmiany narodowego prawodawstwa. Formalnie te polecenia nie mają jednak charakteru wiążącego a często dotyczą tych kompetencji, które kraje członkowskie już scedowały na rzecz Unii. Wytwarzają one jednak bardzo istotny klimat silnej presji psychologicznej na poszczególne kraje, mimowolnie skłaniając je ku przyjmowaniu nietradycyjnych rozwiązań etycznych. Dokumenty Parlamentu Europejskiego cechują się wyraźnie nietradycyjnym światopoglądem. Jako przykłady komentarz podaje rezolucje tego parlamentu z roku 2000 i 2001, zwane Rezolucjami o respektowaniu praw człowieka w UE, które za prawa człowieka uznają orientację seksualną i płeć. Wzywają one do zrównania w prawodawstwie członków i kandydatów: małżeństw i związków partnerskich obojga płci, otoczenia ich wszelkimi prawami socjalnymi i finansowymi, zakazania "dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej" i zapewnienia "równouprawnienia płci". Wspomniane rezolucje z radością odnotowują również fakt, że zarówno w krajach członkowskich jak i kandydackich rośnie zrozumienie dla tego typu rozwiązań prawnych. Stwierdzają też, że przestrzeganie owych praw winno być priorytetem w ocenie przez UE krajów kandydackich i wzywają do udzielenia wszelkiej pomocy finansowej dla programów przystosowania systemów prawnych danych krajów do zaleceń rezolucji. Punkt 77 rezolucji z 2000 r. stwierdza, że UE odmówi przyjęcia kandydata, w którego legislacji nie będą gwarantowane prawa człowieka. Z kontekstu wynika, że chodzi o prawa człowieka w rozumieniu proponowanym przez Parlament Europejski. Komentarz do deklaracji powołuje się tez na przykład naszej delegacji z ministrem Jerzym Kropiwnickim na czele na konferencji "Pekin plus 5" w 2000 r. w Nowym Jorku, która obstawała przy tradycyjnej wizji światopoglądowej. Delegacja UE z Kate Theorin wygłaszała zaś na konferencji nietradycyjne stanowisko, m. in. domagając się zrównania praw związków małżeńskich i homoseksualnych jako jej zdaniem "podstawowych praw reprodukcyjnych" człowieka. W czasie bezpośredniego spotkania z polska delegacją, przedstawicielka UE mocno i arogancko zaatakowała nasze stanowisko i zażądała poparcia stanowiska Unii. Polskę poparła wówczas przedstawicielka Irlandii. Kolejnym dowodem tłumaczącym tezę autorów komentarza do deklaracji była ostra krytyka, z jaką spotkał się ze strony unijnej Komisji Spraw Socjalnych prezydent USA George Bush, który zadecydował o przerwaniu amerykańskiej pomocy finansowej dla organizacji wspierających kontrolę urodzeń i aborcję, które to hojnie wspierała administracja clintonowska. Podsumowując, komentarz stwierdza, że drogą wyjścia z tej negatywnej sytuacji jest właśnie deklaracja o suwerenności kulturowej i etycznej państw członkowskich i kandydackich UE, którą mogłyby przyjąć poszczególne parlamenty narodowe.

Pomysł słowackich chadeków na tle zachowań europejskich elit jest czymś niecodziennym. Po raz pierwszy bowiem chyba, partia uważana za chadecką, i generalnie popierającą integrację występuje z tak otwarta krytyką powszechnej w Unii rzeczywistości. Co więcej, nie stawia tej krytyki jedynie w swoim programie politycznym czy wyborczym, ale proponuje jako konkretną uchwałę najwyższego ciała ustawodawczego kraju będącego kandydatem do Unii. Tekst i komentarz do deklaracji są napisane w sposób przejrzysty i logiczny i imponują zdolnością kompleksowego spojrzenia na faktyczne pozbawianie przez UE suwerenności kulturowej i moralnej swoich członków i kandydatów. Pokazują też, że w krytyce Unii nie można zatrzymywać się tylko na sprawach gospodarczych, ale trzeba spojrzeć na najbardziej podstawowy aspekt duchowy i etyczny tej organizacji. Tekst w wielu miejscach jest wyjątkowo odważny jak na obecnie panującą chorą poprawność polityczną, nazywającą zło dobrem, a patologię normalnością. Jakoś mało kto z naszych rodzimych polityków ma odwagę na tak jasne stawianie sprawy - pamiętamy wszyscy historię sprzed już 10 lat, gdy Kazimierz Kapera stracił pracę za nazwanie homoseksualizmu prawidłową nazwą zboczenia ( i także późniejsze jego odwołanie za używanie równie normalnych i logicznych określeń.) Czyżby brakowało naszym politykom cywilnej odwagi? Czy w obecnym, jak mówią bardziej "eurosceptycznym" parlamencie doczekamy się podobnej inicjatywy? Przykład Słowacji pokazał, że u tamtejszych chadeków nie zamarł jeszcze zdrowy instynkt narodowy. Czas pokaże, jaki rezonans będzie miała ich inicjatywa.

Tekst deklaracji i komentarza można przeczytać na stronie internetowej http://www.kdh.sk w jęz. słowackim, angielskim i niemieckim.

[Aktualności] [Współczesność] [Dzieje] [Kultura] [Wiara] [Hobby]
(c) 2000-2009 Patriota.pl. Wszelkie przedruki za zgodą redakcji.

Profesjonalne statystyki odwiedzin