Patriota.pl

Wtorek, 26 wrzesień AD 2017, dziś imieniny Cypriana, Justyny, Łucji

Patriota.pl » Współczesność » Eks-starosta SLD przed sądem »
Szukaj:   

Eks-starosta SLD przed sądem

Co łączy minister Krystynę Łybacką z byłym starostą śremskim? Brak kompetencji, nepotyzm, pijaństwo, oszustwo i kradzież. Wszystkie te cechy posiada były starosta Powiatu Śremskiego, którego na to stanowisko rekomendowała obecna minister edukacji narodowej i sportu.

Zbigniew Zabor - bo o nim mowa - był dyrektorem Domu Pomocy Społecznej w Jarogniewicach (powiat kościański). Pragnąc zrobić karierę polityczną, wystartował w 1997 roku w wyborach parlamentarnych z ramienia Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Wyborcy nie obdarzyli go wystarczającym zaufaniem, aby mógł zasiąść w fotelu poselskim. Lecz na tym nie koniec jego przygody z polityką.

W 1998 roku SLD odniósł zdecydowane zwycięstwo w wyborach samorządowych w Powiecie Śremskim. Przewaga w radzie miejskiej i powiatowej pozwoliła Sojuszowi na obsadzenie foteli burmistrza i starosty swoimi ludżmi. O ile wybór burmistrza nie budził większych kontrowersji, to w przypadku starosty rozpętała się istna burza. Otóż przewodnicząca Rady Wojewódzkiej SLD w Poznaniu, Krystyna Łybacka ,,zasugerowała'', aby starostą śremskim został Zbigniew Zabor. Miała to być rekompensata za przegraną w wyborach parlamentarnych.

Kandydatura Zabora wzbudziła powszechny sprzeciw mieszkańców powiatu, radnych opozycji i samych działaczy lewicy. Zarzucano mu przede wszystkim, że nie mieszka na terenie powiatu śremskiego. Przesłuchania radnych na sesji, podczas której miano dokonać wyboru starosty dowiodły, że Zbigniew Zabor posiada szczątkowe informacje na temat powiatu, którym przyjdzie mu kierować.

Niewielką przewagą głosów faworyt Krystyny Łybackiej zasiadł na fotelu starosty Powiatu Śremskiego. Brakiem kompetencji, nieudolnością i nepotyzmem szybko wzbudził niechęć mieszkańców powiatu i lokalnych mediów. Jedna z gazet relację z wyboru Zabora zatytułowała ,,Śrem pod Zaborem Czempińskim''.

Radni prawicy podejmowali próby odwołania starosty, lecz nie dysponowali odpowiednią liczbą głosów. Także co uczciwsi eseldowcy krytykowali otwarcie działania Zabora.

Prawdziwe trzęsienie ziemi wywołało odwołanie wieloletniego dyrektora szpitala w Śremie, wielce zasłużonego dla tej placówki Macieja Janiszewskiego. Na jego miejsce starosta mianował swojego znajomego lekarza, radnego SLD - Grzegorza Gocwińskiego. Nie zgodzili się z tym sami pracownicy szpitala, którzy rozpoczęli akcję protestacyjną. Posunęli się nawet do okupacji starostwa. Nowemu dyrektorowi zarzucano głównie brak kompetencji. Pod presją pracowników, Gocwiński musiał pożegnać się z dyrektorskim fotelem.

Zbigniew Zabor nie zapomniał też o żonie. Mimo iż pracowała w kierowanym przez niego wcześniej DPS-ie, zatrudnił ją w jednym z urzędów podlegających starostwu. Pomimo powszechnych protestów, decyzji swojej nie zmienił.

Wszystko wskazywało, że mimo powszechnej opozycji, Zbigniew Zabor szczęśliwie dotrwa do końca kadencji. Tak się jednak nie stało. Niebawem miało się okazać, że starosta prócz braku kompetencji posiada też takie wady jak pijaństwo i oszustwo.

Pod koniec 2001 roku funkcjonariusze śremskiej policji zatrzymali auto Zbigniewa Zabora. Starosta był pod wpływem alkoholu, wobec czego zatrzymano mu prawo jazdy. Informacja o tym fakcie trafiła do prasy. Postawiony pod pręgierzem opinii publicznej Zabor zrezygnował z funkcji starosty i przewodniczącego powiatowego SLD. Decyzją sądu rejonowego w Śremie, Zaborowi odebrano prawo jazdy i nałożono na niego grzywnę. Lecz na tym się kłopoty byłego starosty nie skończyły. Wiele prawdy jest w powiedzeniu, że jeśli Bóg chce kogoś ukarać, to odbiera mu rozum.

Wymiar sprawiedliwości nie pozostawił Zabora w spokoju. Obecnie toczy się przeciw niemu sprawa o to, że 19 grudnia 2001 roku usunął i ukrył odebrane mu prawo jazdy. Były starosta śremski na wszelkie sposoby chce wymigać się od odpowiedzialności. Notorycznie nie przychodzi na rozprawy, przedstawiając zwolnienia lekarskie. Tryskający do tej pory zdrowiem Zabor, nagle podupadł na zdrowiu i przytrafiają mu się drobne wypadki. Zaprzyjażniony lekarz, Grzegorz Gocwiński (krótko pełniący funkcję dyrektora śremskiego szpitala) zaświadczył, jakoby Zbigniew Zabor miał... zwichniętą nogę. Kłopoty ze zdrowiem ma także żona eks-starosty. Przeszkodą w stawieniu się na rozprawie w charakterze świadka był... straszny ból zębów.

Choć Zbigniew Zabor nie pełni już funkcji starosty, nadal jest bohaterem lokalnej prasy. Śledząc kolejne rozprawy sądowe dochodzimy do wniosku, że na rozstrzygnięcie w tej sprawie będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. Stopniowo ujawniają się kolejne wątki tej afery. Zbigniew Zabor uparcie brnie w bagno, z którego już się nie wydostanie.

Taki jest koniec nieudolnego polityka, który władzę zdobył dzięki protekcji. Jeszcze raz życie pokazało, że kłamstwo ma krótkie nogi.

Mieszkańcy powiatu śremskiego wyciągnęli wnioski z tej sprawy. SLD otrzymało w ubiegłorocznych wyborach zdecydowanie mniejsze poparcie. Przypadek Zbigniewa Zabora nagłośniony powinien być ku przestrodze. Polacy muszą wreszcie przejrzeć na oczy.

[Aktualności] [Współczesność] [Dzieje] [Kultura] [Wiara] [Hobby]
(c) 2000-2009 Patriota.pl. Wszelkie przedruki za zgodą redakcji.

Profesjonalne statystyki odwiedzin